This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.

W osadzie wytwórców żerdzi.
,,Dzisiejszy Wrocław zawiera w swoich granicach administracyjnych dziesiątki dawnych wiosek. I tak, kilka kilometrów na zachód od murów miejskich, znajdowała się osada, której mieszkańcy trudnili się m.in. wyrobem żerdzi. Stąd nazwa - Żerniki. Nie było to oczywiście, w tej okolicy, jedyne źródło utrzymania. Uprawiano ziemię, zajmowano się wypalaniem ceramiki a także wytopem żelaza. Pamiątki po dymarkach do dziś możemy zobaczyć w murze okalającym żernicką świątynię. Do budowy użyto bowiem nie tylko cegieł i polnych kamieni, ale także twardych brył rudy darniowej. Wiele takich "żelaznych głazów" kryje się także w fundamentach i ścianach budowli, pamiętającej wieki średnie.

Żerniki, w XIII w. odnotowywane jako Surnic, w 1370 r. zapisane pod imieniem Zernic, a potem Neudorf, do dziś zachowały pewne cechy typowej, dawnej dolnośląskiej wsi. Charakterystyczny jest zwłaszcza centralnie położony, niewielki kościół, otoczony cmentarzem i solidnym murem - wyraziście oddzielającym obszar sacrum od profanum. Świątynia musiała istnieć tu już w roku 1265, gdyż z tego czasu pochodzi wzmianka o tym, że księżna Anna, wdowa po Henryku Pobożnym, nadała temu kościołowi dwa łany ziemi uprawnej. Z tego samego źródła dowiadujemy się, że proboszczem był wówczas ksiądz Bertold. Co najmniej od 1257 r. wieś należała do Klarysek, gdyż wtedy to książę Henryk III potwierdził, że dochody z niej należą się właśnie temu klasztorowi.

Żernicki kościół w XIII-XIV w. miał mury wzniesione z cegieł, prostokątne wówczas prezbiterium stało na fundamentach z rudy darniowej. Świątynia w gotyckiej formie, którą możemy oglądać do dzisiaj, powstała ok. roku 1400. Jest to jednak przejaw mniej finezyjnej odmiany gotyku. Zamiast strzelistości - spotykamy tu powściągliwość. Stosunkowo grube mury, małe okna i niewielkie rozmiary wnętrza - wszystko to wynikało z przeznaczenia dla niedużej społeczności, dla której ważniejsza od architektonicznego rozmachu była solidność, trwałość a zapewne także - oszczędność realizowanego projektu. Budowa postępowała zresztą powoli. Prawdopodobnie dopiero w końcu XV wieku udało się przykryć prezbiterium sklepieniem krzyżowo-żebrowym oraz podwyższyć wieżę. Ma ona hełm kryty dachówką, podobny kształtem do wieży kościoła św. Barbary - najbliżej Żernik położonej świątyni, spośród leżących wewnątrz czternastowiecznych murów stolicy Dolnego Śląska.

W 1493 r. w wieży umieszczono dzwon o średnicy 105 cm, z napisem przypominającym o tym, że obok św. Wawrzyńca patronką kościoła była także św. Małgorzata. W 1506 r. zawieszono też drugi, nieco mniejszy. Ze średniowiecznego wyposażenia zachowało się bardzo niewiele. Godne uwagi są małe rzeźby klęczących postaci, wykute we wspornikach sklepienia prezbiterium. W XVII w. w wystroju pojawiły się liczne dzieła barokowe, m.in. ołtarz z szeregiem rzeźb, przedstawiających świętych: Piotra, Pawła, Józefa, Joachima i archanioła Michała. Dodano też wtedy ołtarze boczne, organy, ambonę z baldachimem ozdobionym figurami Chrystusa i ojców Kościoła oraz konfesjonały. Prawdopodobnie do kościoła trafiły też obrazy z warsztatu Willmana. W 1733 r. Anton Felkner pokrył sklepienia malowidłami, przedstawiającymi Trójcę Świętą i ewangelistów. Z wystroju tego do dziś zachowała się jedynie główna część ołtarza, zawierająca wizerunek św. Wawrzyńca i obraz Bożego Narodzenia, oraz rokokowa chrzcielnica.

Tereny wokół Żernik wielokrotnie zmieniały właścicieli. Ambicją wielu zamożnych mieszczan było nabycie dóbr ziemskich, co bywało wtedy drogą włączenia się do stanu szlacheckiego. Prawdopodobnie taki rodowód mają mecenasi kościoła. Wielu z nich spoczywa na cmentarzu, choć dokładne miejsca ich grobów trudno dziś wskazać. Funkcje grzebalne miejsce to pełni bowiem nieprzerwanie już od co najmniej ośmiuset lat. Ten niewielki kawałek ziemi przyjął więc doczesne szczątki dziesiątków tysięcy ludzi.

Do ostatniej wojny ściany kościoła zdobiło wiele okazałych płyt epitafijnych, z płaskorzeźbami przedstawiającymi zmarłych fundatorów. Do dziś zachowały się cztery. Dwie najstarsze pochodzą z drugiej połowy XVI w. Ostatnia - upamiętnia śmierć baronowej Stein z rodziny Strachwitz, która umarła w 1807 r., wydając na świat swoje trzecie dziecko.

W XIX w. dobudowano kruchty przed obydwoma wejściami, lecz żadna z nich nie dotrwała do naszych czasów. Kolejne przebudowy planowano przed I wojną światową, lecz nie doczekały się realizacji właśnie z jej powodu. Przed kościołem stanął natomiast pomnik z nazwiskami wszystkich poległych mieszkańców parafii. W 1928 r. Żerniki zostały przyłączone do Wrocławia. Po 1939 r. na terenie osiedla powstał jeden z wielu wrocławskich obozów pracy przymusowej, w którym więziono ok. siedmiuset osób. Festung Breslau Armia Czerwona zdobywała głównie atakując miasto od południa i zachodu. Żerniki były jednym z punktów oporu. W lutym 1945 r. osiedle stało się terenem zaciętych walk. Na wieży kościoła znajdowało się jedno ze stanowisk ogniowych, w wyniku czego świątynia stała się celem ostrzału artyleryjskiego. Z tej części Wrocławia hitlerowcy zostali ostatecznie wyparci 23 lutego. Większość okolicznych domów leżała w gruzach. Zniszczenia kościoła oceniano na 75-80%. Według W. Szetelnickiego zarówno zdaniem niemieckich mieszkańców Żernik, jak i kurii administracji apostolskiej - świątynia nie nadawała się do odbudowy. Całkowicie inne stanowisko przyjął przybyły ze Lwowa ksiądz Justyn Kostek, który w maju 1946 r. został wikariuszem żernickiej parafii. Na odbudowę świątyni przeznaczył wszystkie swoje oszczędności, zdobył pieniądze organizując loterię, do prac zachęcał coraz liczniejsze grono polskich osadników. Skuteczne podnoszenie kościoła z zupełnej ruiny wprawiało w zdumienie kolejne środowiska, które także pospieszyły z pomocą. Merytoryczną stroną rekonstrukcji opiekował się architekt - Witold Rawski. Kościół odzyskał swój historyczny kształt. Nawę główną, wcześniej przykrytą stropem z belek, wykończono sufitem kasetonowym. Niestety - bezpowrotnie utracono zdecydowaną większość wyposażenia.

Żernicka świątynia jest w sporej części rekonstrukcją. Odbudowując ją wykorzystano jednak cegły, wykonane ręcznie jeszcze w średniowieczu. Choć trud ten oznaczał otaczanie troską jedynie ocalałych z pożogi okruchów - przyniósł wspaniały efekt. Cieszyć się bowiem możemy historycznym kościołem i dołączyć do sztafety pokoleń, które w tych samych murach zaczęły skupiać się w modlitwie już w XIII wieku.''

(Nowe życie X2006, Z dziejów Kościoła na Dolnym Śląsku, Artur Adamski)

Z księdzem Justynem Kostkiem przymusowo została wysiedlona parafia Sichów z południowo-wschodnich obrzeży Lwowa, w skład której wchodziło kilka wiosek. Po dwóch tygodniach morderczej drogi z całym dobytkiem, umierającymi starcami, a nawet czterotygodniowym noworodkiem, po wielu ,,targach'' osadzono repatriantów na południowo-zachodnich obrzeżach Wrocławia, a w szczególności w Żernikach Nowych, dla których najbliższy kościół św. Wawrzyńca był w Żernikach Starych (2km). Jak już opisano, właściwie go nie było, ani jego wyposażenia. Ale Sichowianie przezornie zabrali ze sobą parafialny dobytek i po podziale do innych parafii będących w podobnym stanie, rozpoczęli życie religijne, szczęśliwi, że mają swojego duszpasterza i opiekuna, z którym byli bardzo wiązani. Ksiądz Kostek właściwie mieszkał w Jerzmanowie, jeszcze dalej (2km) na zachód i był tam proboszczem, a do Żernik Starych dojeżdżał z posługą kapłańską codziennie, do kaplicy u sióstr zakonnych opiekujących się dziećmi upośledzonymi. W czerwcu 1946 roku odbył się pierwszy pogrzeb i pochówek na cmentarzu przy kościele. Tutaj już, przesiedlone ze wschodu dzieci były chrzczone i przystępowały do I komunii świętej. Tutaj były zawierane śluby. Do lat sześćdziesiątych ksiądz Justyn Kostek był proboszczem w Jerzmanowie, a do Żernik przydzielono innego kapłana - odciążając starszego księdza. W parafii św. Wawrzyńca pracowali następnie m.in. ksiądz Walas, ksiądz Porwisz, ksiądz Skotnicki oraz inni. W 1980 roku w wyniku rozbudowy osiedla Kuźniki wydzielono część parafii - tworząc nową. Przez ostatnie 15 lat proboszczem św. Wawrzyńca był ksiądz Tadeusz Nowakowski, obecnie ksiądz Grzegorz Trawka, któremu pomaga wikary, gdyż znacząco wzrosła liczebność wierzących na tym terenie.

Mieszkańcy Żernik Nowych należących ciągle do św. Wawrzyńca, od czerwca 2007roku są pozbawieni możliwości praktyk religijnych ( a przynajmniej mieszkańcy niezmotoryzowani),
gdyż bez ich wiedzy, nagle zlikwidowano istniejący od lat dwudziestych XX wieku (a może i dłużej) przejazd kolejowy łączący oba osiedla tzn. Żerniki Nowe z Żernikami Starymi, a tym samym wbrew woli mieszkańców odcięto ich od parafii, od cmentarzy przy ul. Żernickiej i Jerzmanowskiej, od szkoły przy Rumiankowej, od lekarza , apteki, piekarni i najbliższego sklepu! Ale potomkowie tych, którzy zostali wyrzuceni w latach powojennych ze swoich gniazd rodzinnych na tułaczkę w nieznane - podjęli walkę. Walkę z bezduszną biurokracją w słusznej sprawie...